Moja praca, moja pasja |Marijn Verachten

blog

Moja praca, moja pasja |Marijn Verachten

03 Sierpień '20

Poznajcie Marijna Verachtena, planistę produkcji w Willems, dumnego tatę Leona, a osobiście człowieka lubiącego rywalizację. Nawet gdy jego cukrzyca nie daje o sobie do końca zapomnieć. Oto jego historia. 

Na jakim stanowisku obecnie pracujesz? “Jestem planistą produkcji w Willems, łącznikiem między biurem projektowym a halą produkcyjną. Dane od projektantów są przetwarzane w naszym dziale i na ich podstawie programujemy maszyny pod kątem produkcji profili. Oczywiście, koordynujemy naszą pracę z planami produkcyjnymi oddziału w Arendonk i jesteśmy z nimi w stałym kontakcie, aby na bieżąco omawiać szczegóły.” 

Jak trafiłeś do Willems? “Po ukończeniu nauki na kierunku mechanicznym chciałem od razu podjąć pracę w zawodzie. Dołączyłem do zespołu w Willems jako osiemnastolatek. Mój ojciec tu pracował, a poza tym pragnąłem się upewnić, że dokonałem słusznego wyboru między pracą a dalszą nauką. I tak racuję
tutaj już od 2006 roku. Zaczynałem w parku maszynowym, a 3 lata temu przeniosłem się do działu przygotowania produkcji. Było to możliwe, ponieważ udało mi się pomyślnie przejść kilka testów w firmie zewnętrznej.” 

Jak układa Ci się współpraca z innymi pracownikami? “Nauczyłem się, jak obsługiwać maszyny oraz niezbędne do tego oprogramowanie od bardziej doświadczonych kolegów. Jako planista współpracuję z różnymi działami. Jest to przyjemne, ale czasami stanowi również wyzwanie, ponieważ podejmowane przeze mnie decyzje mają wpływ na kolejne działania w ramach danego projektu. Staram się, aby każdy był zadowolony i aby nie spływało do mnie zbyt wiele skarg. 

Co najbardziej lubisz w swojej pracy? “Fascynuje mnie kontakt z działami, które biorą udział w początkowej fazie procesu (biuro projektowe) oraz po nas
(park maszynowy, montażyści). Idziesz tam, słuchasz uważnie, od czasu do czasu sprawdzasz stan maszyn i wierz mi, że słyszysz bardzo dużo, np. o tym, co poszło nie tak, więc starasz się uniknąć tych błędów w przyszłości. Jako planista produkcji mam wgląd w cały proces. To naprawdę pasjonujące.” 

Jakie są Twoje plany na przyszłość? “Chciałbym się rozwijać w pracy, którą wykonuję obecnie. Zawsze można nauczyć się czegoś nowego. Bardzo się cieszę, że po 10 latach w parku maszynowym zdecydowałem się ubiegać o stanowisko planisty produkcji. Maszyny nadal mnie fascynują, więc jestem zadowolony, że nadal mogę z nimi pracować. ” 

Kim jest Marijn prywatnie? “Zacznijmy od najważniejszej rzeczy: od 2,5 roku jestem dumnym tatą Leona. Syn zmienił sposób, w jaki patrzę na życie. Byłem dość impulsywny oraz bardzo wysportowany. Teraz zdecydowanie się uspokoiłem. Moja rodzina jest dla mnie najważniejsza. Mieszkam 2 km od pracy i wracam do domu o stałej porze, aby móc brać czynny udział w wychowaniu Leona. To sprawia, że czuję się szczęśliwy.” 

Co robisz w wolnym czasie? “Jeśli mam na to czas to uprawiam sport, głównie jeżdżę na rowerze, biegam, pływam i gram w tenisa. Brałem też udział w wielu triatlonach w Belgii i uwielbiam dyscypliny, w których ważna jest rywalizacja. To wyjątkowe uczucie dać z siebie wszystko podczas meczu. ” 

Brzmi jak pasja? “Triatlon zdecydowanie nią był przez długi czas. Jednak gdy urodził się nasz syn, zdiagnozowano u mnie cukrzycę pierwszego typu. Mój organizm nie produkuje już insuliny, więc utrzymuję cukier na prawidłowym poziomie dzięki zastrzykom. Wymaga to ciągłej obserwacji. Jest to dosyć trudne, gdy uwielbiasz sport i jesteś naprawdę aktywny fizycznie, więc musiałem na jakiś czas zwolnić tempo. Nie jestem na specjalnej diecie, ale muszę  skrupulatnie planować posiłki oraz czas treningu i mieć ze sobą wystarczającą ilość napojów izotonicznych i przekąsek. Nauczyłem się żyć z cukrzycą, ale nie mogłem już uprawiać sportu tak bezproblemowo jak dawniej. Znów zacząłem brać udział w biegach, więc latem trenuję około 10 godzin w tygodniu.”

Czy widzisz jakieś powiązanie między swoją pracą a uprawianiem sportu? “Początek sukcesu to dobre przygotowanie, zarówno w pracy, jak i w sporcie. Poziom mojego cukru może bardzo łatwo zostać zaburzony. Przykładam dużą wagę do szczegółów i wszystko dwukrotnie sprawdzam. Nie zdarza mi się wyjść do pracy lub na mecz bez dokładnego przemyślenia tego wcześniej. Nadal jestem bardzo zmotywowany, aby osiągnąć możliwie najlepszą kondycję fizyczną przy mojej chorobie w ciągu 5 lat, czyli na przykład przebiec 10 km w czasie poniżej 40 minut. Jednak obecnie nie mogę się doczekać kolejnego przełomowego wydarzenia w moim życiu: we wrześniu ma przyjść na świat nasza córka.” 

Czy chciałbyś coś jeszcze dodać odnośnie cukrzycy? “Jestem dumny, że mogłem się podzielić swoją historią. Moi najbliżsi współpracownicy wiedzą, że mam cukrzycę. Ci którzy jeszcze nie wiedzieli, teraz na pewno się dowiedzą. W lodówce zawsze leży strzykawka z insuliną na wszelki wypadek. Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiał jej użyć, ale jeśli zauważycie, że nagle upadłem bez żadnego konkretnego powodu, będziecie wiedzieli, co zrobić.”